przejście graniczne z Niemcami

Oglądasz wiadomości znalezione dla zapytania: przejście graniczne z Niemcami





Temat: Za dwa lata zniknie granica z Unią
Za dwa lata zniknie granica z Unią
Sława!
Za dwa lata zniknie granica z Unią
Jacek Pawlicki, PAP, wbs 26-01-2005, ostatnia aktualizacja 25-01-2005 20:06
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2511664.html
28 października 2007 roku na granicy z Niemcami nie zatrzyma nas żaden
pogranicznik ani celnik. Możemy co najwyżej zapłacić mandat za zbyt szybką
jazdę przez most na Odrze

Tego dnia wejdziemy bowiem do europejskiego układu Schengen. Za ponad dwa i
pół roku bez paszportów i dowodów osobistych i co ważniejsze - kontroli na
granicach będziemy jeździć do 13 krajów starej unijnej Piętnastki (bez
Irlandii i Wielkiej Brytanii) oraz Czech, Słowacji, Węgier i państw
bałtyckich, które mają do Schengen wejść wraz z nami.

Członkostwo w Schengen to nie tylko zniesienie kontroli granicznych, ale też
współpraca w walce z przestępczością graniczną. I tak np. polski pościg
policyjny będzie mógł wjechać kilkadziesiąt kilometrów w głąb Niemiec w
pogoni za przestępcami i odwrotnie. Gdy w Polsce zginie samochód, w ciągu 5
min od zgłoszenia będą o tym wiedzieć policjanci w całej Unii. To i wiele
innych ułatwień w pracy policji i służb granicznych umożliwi SIS II - czyli
rozszerzony System Informacji Schengen, największa komputerowa baza danych
UE, która będzie dostępna dla polskiej policji, służb konsularnych i
granicznych.

O dokładnej dacie wejścia do Schengen poinformował we wtorek Paweł Dakowski,
niedawno powołany pełnomocnik rządu do spraw przygotowania Polski do
współpracy z SIS II.

"Gazeta" potwierdziła to w Brukseli. Udało nam się ustalić, że list
zawierający tę datę wejścia do Schengen złożono w Sekretariacie Rady
Ministrów UE w Brukseli na początku stycznia. Strona unijna nie zgłosiła
zastrzeżeń, choć jeszcze kilka lat temu niemiecki minister spraw wewnętrznych
Otto Schily straszył, że Polska wejdzie do Schengen dopiero w 2010 r.

Teraz wszystko zależy od Polski, gdyż 28 października jest naszą
wewnętrzną "datą strategiczną" akceptowaną w Brukseli.

Dlaczego akurat 28 października

Jak tłumaczył Paweł Dakowski, dokładna data wejścia do Schengen wynika z...
kalendarza. Po prostu synchronizacja systemów informatycznych może nastąpić
tylko w momentach zmiany czasu. 28 października 2007 r. w Polsce zmienia się
właśnie czas. I wtedy bez kontroli granicznej przejedziemy z Suwałk do
Lizbony.

Do tego dnia w Polsce musi jeszcze oczywiście powstać polska gałąź systemu
informatycznego, który umożliwi przekazywanie danych z dowolnego przejścia
granicznego w Polsce do dowolnego innego przejścia granicznego UE - mówi
Paweł Świeboda, dyrektor departamentu Unii Europejskiej MSZ. Unijny System
Informatyczny Schengen II będzie gotowy wiosną 2007 r.

Kraje członkowskie Schengen też muszą pozytywnie ocenić szczelność polskiej
granicy wschodniej, która od 1 maja 2004 r. jest zewnętrzną granicą UE. W
2006 i 2007 r. naszą gotowość do sprostania wymogom z Schengen sprawdzą
unijni inspektorzy.

Co to jest Schengen

Porozumienie z Schengen, zawarte w 1985 r. w niewielkiej luksemburskiej
miejscowości, weszło w życie w połowie lat 90. Jest jednym z
najpraktyczniejszych osiągnięć Unii. Porozumienie zniosło kontrolę osób
przekraczających granice między państwami Unii, a w zamian za to zdecydowało
się wzmocnić współpracę w zakresie bezpieczeństwa i polityki azylowej.
Członkami porozumienia są wszystkie kraje Unii z wyjątkiem Wielkiej Brytanii
i Irlandii, a także pozostające poza Unią Norwegia i Islandia.

Na drodze do Schengen Polska musiała długo przygotowywać się, sporo
inwestować w infrastrukturę, szkolić straż graniczną, uszczelniać granicę.
Ceną wejścia do Schengen było też wprowadzenie wiz dla Rosjan, Białorusinów i
Ukraińców w 2003 r.

Prawnie członkiem porozumienia z Schengen (dziś jest ono częścią prawa
europejskiego) staliśmy się po wejściu do UE. Praktycznie odczujemy korzyści
z niego po zniesieniu kontroli granicznych.

Najtrudniejszym zadaniem jest budowa SIS II. W działającej dziś bazie danych
SIS I (za mała, by objąć nowych członków) wpisywane są osoby niemile widziane
na terenie Unii, skradzione lub zaginione pojazdy, broń, dokumenty i
banknoty. Osoba niemile widziana przez jeden kraj jest tak samo traktowana
przez wszystkie.

W bazie nowej SIS II oprócz dotychczasowych informacji mają pojawić się
zdjęcia, odciski palców, a nawet zapis kodu DNA. W przyszłości do systemu
mają być wpisywane skradzione dzieła sztuki oraz łodzie i statki, które
posłużyły do przewozu nielegalnych imigrantów.

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie





Temat: wolny przeplyw osob w uni prawdą od maja 2004???
Gość portalu: Travel napisał(a):

> Spojrzmy na sprawe merytorycznie.
>
> Po pierwsze.
> Sporo jest tutaj, na forum, dyskutantow, ktorzy nie tylko twierdza, ze po 1
> maja w tej materii nie zmieni sie NIC, ale wyczuc mozna, ze wrecz zalezy im
na
> tym, zeby sie nic nie zmienilo, zeby byly tak samo kolejki na przejsciach
> granicznych, slamazarna i guzdrzaca sie odprawa.

odp: to chyba tylko ty jeden masz z tym problemy, kolejki moze nie tak dlugie
pozostana az do przystapienia do ukladu schengen, zadbaja o to niemcy

>
> Po drugie.
> Od 1 maja znikaja z granic wewnetrznych UE celnicy. Dokladniej, przestanie
ich
> interesowac zawartosc naszych bagazy. Po zakupy bedzie mozna jezdzic
> swobodniej, ale nie bez ograniczen. W UE kupuje sie bez ograniczen towary NA
> WLASNE POTRZEBY. Jesli sie prowadzi dzialalnosc gospodarcza, sprowadza towar
w
> celach handlowych, trzeba to zglosic i zaplacic AKCYZE (oczywiscie nie placa
> akcyzy w kraju, z ktorego sie importuje). Ale tym sie zajma urzedy celne w
> glebi kraju, na granicy nikt nie bedzie tego pobieral.

odp. celnicy przeniosa sie nieco dalej za pas graniczny i beda kontrolowac na
calym odcinku do np. berlina lub poznania
>
> Po trzecie.
> Kontrola paszportow.
> Przez jakis czas na pewno bedzie sie odbywala, a to dlatego, ze bedzie to
jakas
>
> forma kontroli tego, czy na granicy wschodniej spelniamy standardy Schengen.
> Ale przy przekraczaniu granic wewnetrznych bedziemy musieli tylko udowodnic
> obywatelstwo polskie, a wiec i unijne. W zwiazku z tym kontrola taka bedzie
> tylko w interesie kraju, do ktorego sie wjezdza. Zniknie wiec, tak jak to
jest
> obecnie, kotrola podwojna - polskiej SG i np niemieckiej policji granicznej.
> Przy wjezdzie do Niemiec dokument sprawdzi Niemiec, przy powrocie Polak.
> Z czasem na pewno do kontroli bedzie zatrzymywany co dziesiaty, co
dwudziesty..

odp. kontrola paszportowa potrwa az do schengen, co nie nastapi wczesniej jak
za jakies min. 5 lat

> .

> Czyli bedzie dokladnie tak, jak bylo miedzy krajami obecnej Unii ZANIM
> WYMYSLONO COS TAKIEGO, JAK SCHENGEN.
> Uklad z Schengen natomiast sprawi, ze kontrole z granic znikna w ogole, a
> przejscua graniczne zostana fizycznie zlikwidowane, zamienione na puby,
sklepy
> itp...

odp: kontrola paszportowa pomimo zniesienia budek i zamienienia ich na puby
(ciekawe gdzie to widziales, pewnie na jakims filmie) moze odbywac sie od
przejscia granicznego az po caly kraj i czesto sie odbywa, o tym decyduje
policja danego kraju a nie schengen, kolego travel

>
> Najpewniej dokladnosc legitymowania podroznych odpuszczona zostanie na
granicy
> z Czechami, Slowacja i Litwa, bowiem status naszych krajow jest podobny -
razem
>
> wstepujemy do UE i wspolnie bedziemy chronic granicy zewnetrznej.
>
> Niemcy troche nas "przeegzaminuja dluzej, ale bedzie to nowa jakosc, np nie
> bedzie juz pytan o pienadze na pobyt, o zielona karte...Tylko "dzien dobry:)"

odp: policja, kontrolujac paszport obcego (nie zapominaj, ze jeszcze dlugo
bedziesz obcy w "nowym domu" pomimo euforii "obywatelstwa ue") zawsze ma prawo
spytac co tu robisz, gdzie mieszkasz i z czego sie utrzymujesz, twoja polska
policja ma tez takie prawo

>
> Tyle mam na ten temat, po raz kolejny, do powiedznia.

odp: a wiec niewiele






Temat: Zaczyna się reslawizacja ???? !!!
sztylet69 napisał:

> > +++Ignorant: To kwestia rynku: ile bierze się za wynajem...
> > A bierze się tyle ile klient zapłaci...
>
> No nie,bo trzeba uwzglednic koszty amortyzacji,
> utrzymanie mieszkan,a to jest duzo drozsze w Niemczech. I
> to juz musi byc zmienione w skali calego kraju, bo to
> problem za drogiej sily roboczej, za wysokich kosztow
> pracy itp. Ponizej pewnych kosztow nie zejda.

+++Ignorant: Nawet, gdy będą mieli tańszych pracowników?
>
>
> > +++Ignorant: A jednak mimo bezrobocia maja jednocześnie
> ponad 1,5 mln nie
> > obsadzonych miejksc pracy na terenie NRD...
>
> Bo zasilek jest za blisko placy minimalnej za
> prace,ktorych nikt nie chce: pracownicy kanalizacji
> miejskiej, murarze, okresowe prace w rolnictwie,
> utrzymanie zieleni miejskiej itp

+++Ignorant: Sporo Polaków za 1000 $ zajmie się tym...

I na to oni liczą...

>
>
> > +++Ignorant: Gdzies czytałem o tych masowych
> wyburzeniach, więc dobrze nie
> > musimy wznawiać spółki z Angolami do wyburzania ruder
> niemieckich...
>
> He he... dobre!
>
> > A teraz poważnie: rozmawiałem ostatnio ze Słubiczanką,
> która mówiła mi, że
> > owszem wyburza się ale stare domy nie nadające się do
> remontu...
>
> Niezupelnie prawda. Stare TEZ burza (np cala aleja we
> Frankfurcie na prawo od przejscia granicznego,w kierunku
> na Kietz), obok burzenia takich blokow calkiem,calkiem.
> Malo powstaje nowych-chyba ze biura. Tego problemu nie
> przeskocza, bo kto zainwestuje w budowe nowych domow,
> majac mglista perspektywe ze moze kiedys wynajma je
> Polacy? To utopiona kasa, nie mowiac ze zaden argument do
> biznesplanu a bez tego nie bedzie kredytu.
> A prawda jest taka ze Frankfurt i okolica zamiera,ze
> wzgledu na bliskosc Berlina (to tak,jak w Polsce Warszawa
> wysysa Lodz czy Radom). Studenci Viadriny tez niczego nie
> zmienili, bo dziala cos co nazywa sie "kompleksem
> Di-Mi-Do" (chyba jakos tak,jak nie pokrecilem) od dni
> tygodnia. Studenci tylko w czwartek skoncza zajecia i
> spadaja do Berlina (70 km) i tam zyja do poniedzialku. Bo
> tam jest zycie kulturalne. Dzieki temu na pograniczu
> zamieraja rzeczy inne niz sklepy spozywcze. A w slynnym
> frankfurckim centrum handlowym Oderturm otworzyli jakis
> czas temu sklep z uzywana odzieza. Wielu Niemcow wali od
> rana na polska strone po zakupy na bazar i po benzyne (w
> Slubicach jest 12 stacji benzynowych!!!). We Frankfurcie
> bywam czesto i robi przygnebiajace wrazenie miasta
> pustego,opuszczonego. To widac po zmierzchu, jak w calych
> blokach pali sie tylko pare swiatel w oknach,bywaja puste
> cale pietra. Daleko szukac, przy samym moscie granicznym
> jest odnowiony blok (tynk strukturalny,odmalowany,nowa
> zielen wokol).I jest pusty, widac przez okna nawet ze
> wiara nie brala firan czy plakatow ze scian. Ale poznasz
> po wymontowanych przez Deutsche Post skrzynkach
> pocztowych,ze to pustostany.
> pozdrawiam

+++Ignorant: Warto były powiększyć i przyspieszyć skalę ostfluchtu...
Pozatem dojdzie czynnik demograficzny gdy pozostali starcy zaczna wymierać, co
tylko pogłebi proces...

Coś jednak w tym musi być gdy sami Niemcy(władze) liczą na Polaków, a co do cen?
Zawsze je obniżyć i zamiast płacic za pustostany ( też kosztuje) możn osiągnąc
choć częściowy zrot kosztów licząc na lepsze czasy i odwrócenie koniunktury...

Bo gdybys Ty miał perspektywę ponoszenia całości kosztów, lub zwrotu ich, to
chyba wybrałbyś te drugą możliwość...

Bo alternatywą jest kosztowna rozbiórka, na która oni też maja za mało kasy...

Pozatem gdy nawet rozbiora, to pozostaną tereny uzbrojone, tańsze niż w Polsce,
w raz na budownictwo indywidualne dla nowych panów tej ziemii...

Pozdrawiam!




Temat: Inwestycje w Małopolsce
arcykr napisał:

>> to po co ekran dźwiękoszczelny jest tak blisko jezdni ??
> Po obu stronach?

z tego co pamiętam po obu, sprawdzę przez weeknd

> 1. to nie znaczy że musi to być od razu autostrada, wystarczy wygodne
> połączenie tych miast z wiślanką,
DK 81 jest drogą pełną skrzyżowań w jednym poziomie, krętą, wąską i
niebezpieczną. A1 ma słuzyć również transeuropejskiemu
tranzytowi i położenie w jej pobliżu pomoże przyciągnąć inwestorów do miast
ROW.

tak jak i DK-1 z BB do Katowic,
mówiliśmy o wygodnym połaczeniu, na warunki polskie obie stanowią wygodne
połączenie. Dlaczego niby inwestorzy mają być ściągani do ROW, a nie do rejonu
Tychy-Pszczyna-Czechowice-BB, w czym niby ROW jest lepszy ??

zresztą żory są już przy wiślance, więc
> chyba mają lepsze połączenie niż Cieszyn, a z Rybnik do Żor jest tyle samo
co
> z Żywca do BB
Ale w Żywcu nie ma kopalni.

a co to ma do rzeczy ?? w Żorach za to nie ma browaru, licytujmy się dalej

> 2. przecież autostrady będą drogami płatnymi, więc jaki tak naprawdę pożytek
z tej autostrady będą mieli mieszkańcy ROW-u
Uważasz, że mieszkańcy Krakowa lub Katowic nie mają pożytku z Autostrady
Małopolskiej?
> Gdy powstanie A1, to nowa droga BB-Cieszyn będzie świecić pustkami
Czy po wybudowaniu odcinka A4 z Katowic do Krakowa zaczęła świecić pustkami
trasa 94 orzez Olkusz albo trasa 79 przez Chrzanów?

sam sobie odpowiadasz, jest wielkie jest wykorzystanie dróg alternatywnych do
autostrady małopolskiej, a mieszkańcy ROW mają większą potrzebę dojazdu do
katowic mają niż mieszkańcy Krakowa
no i pamiętaj że główną alternatywą dla A-1 będzie wiślanka, a nie dłuższa S-1

> Poza tym pomimo zniesienia granic, jakieś terminale odpraw będą podobno
> potrzebne, więc po co mamy inwestować w nowe przejście, skoro jest
nowoczesne
> przejście w Cieszynie ?
Np. po to, żeby nie trzeba było zwalniać tylu celników. ;-)

czyżby dwa duże przejścia graniczne oznaczały automatycznie dwa razy większy
ruch i dwa razy więcej celników, tak to mam rozumieć ??

> mnie zastanawia dlaczego się buduje jednocześnie z tych samych miejsc dwie
> drogi (autostrada i DTŚ), zamiast zbudować jedną do końca, a potem drugą
Bo A4 nie przyda się jadącym np. z centrum Zabrza do centrum Chorzowa.

ale po średnicowej spokojnie mógłby lecieć ruch z A4 narazie

> > pytałem o korzyści jakie dają duże województwa (prócz wspólpracy z
> > analogicznymi jednostkami Europy Zach.), i nie mogę się doszukać odpowiedz
> i Na przykład Katowice mogą napisać w swoich programch promocyjnych, że są
stolicą regionu, który liczy prawie 5 mln mieszkańców, a nie prawie 4 mln, jak
było przed reformą... A z inwestycji w Katowicach korzyści ma cały region.

i to wszystko ?? niewiele
przeglądnąłem atlas z podziałem administracyjnym poszczególnych państw
i wychodzi na to, że poza Niemcami, wszystkie kraje mają przeciętne jednostki
admistracyjne o liczbie ludności ok. 200 tys. - 1 mln mieszkańców, z tymże
Włochy i Francja pogrupowały w je w jeszcze większe prowincje



Temat: Posłowie przeciwko drodze
cała S3 to bzdura lubuskich patriotów.Przemyślcie
to. Dużo ważniejsze byłoby autostradowe połączenie dużych aglomeracji w
zachodniej Polsce Wrocławia-Poznania-Szczecina. Już teraz krajowa 5-ka jest
jedna z 5 najbardziej obciążonych dróg w kraju. A gdy przejęłaby ruch z trójki,
to i autostrada miałby komercyjny sens i szansę na zbudowania.
Przepraszam kolegów lubuskiego i zagłębia legnicko-lubińsko-głogowskiego, ale
S3 łączy ogółem powiaty o 1,8 mln ludności (z Wrocławiem włącznie), a
poprowadzenie trasy przez Poznań połączyłoby 2,7 mln ludzi. To połączenie może
powstać dopierow dalszej przyszłości.

Wiem, że ta trasa byłaby ważna dla rozwoju regionu, ale per analogia równie
dobrze należałoby myśleć by trasę na Ukraine budować nie A4 z Wrocławia przez
Sląsk-Kraków do Rzeszowa, lecz z Wrocławia przez Radomsko/Częstochowę, Kielce,
COP i Lublin. Ładne to regiony, na uboczu głównych szlaków, rozwój by im się
przydał i chętnie bym im taką autostradę "fundnął". Lecz wpierw trzeba
zaspokoić większe potrzeby większych aglomeracji, gdyż to generuje dla kraju
per saldo większe zyski.

S3 nie ma co liczyć na tranzyt z uprzemysłowionego rejonu Pragi. Nawet jak
Niemcy wprowadzą odpłatność za autostrady, to spedytorzy z tego kierunku pojadą
przez Drezno, a nie będą nadrabiać do również płatnej S3 pod Legnicę! Przecież
to sporo więcej kilometrów i jeszcze przez góry! To argument ewidentnie
naciągany przez działaczy lubuskich.
A inną sprawą jest, czy ruch z Pragi przez drezno pojedzie do Szczecina, czyu
Rostoku. Odległości podobne, tylko Szczecin musi się zacząć starać konkurować.
Na razie w konkurencji krajowej Szczcin przegrywa co się da z 3miastem. Czy
Rostok będzie równie pasywny?

Ważne natomiast jest by powstało połączenie A5 Wrocławia z ośrodkami Brna,
Wiednia, Bratysławy i Budapesztu przez Olmouc. Ten uprzemysłowiony rejon
rozwija się coraz bardziej i będzie potrzebował dobrego połączenia ze
Skandynawią. I to połączenie to jest szansa dla portu w Szczecinie by
konkurować nie tylko z Rostockiem, ale i z 3miastem. Im szybciej powstanie
autostrada do Szczecina tym dla Polski lepiej. A największą szansą na jej
realizację jest połączenie z Wrocławia przez Poznań. A gdy A5 się zapcha to
będzie sens rozbudowy A3 by omijała zakorkowane Poznań i Wrocław. Ale to
melodia dla pokolenia moich dzieci.

A Worek Żytawski? Szkoda, że tak mało na tym skorzystamy. Istotnie należało
przewalczyć przejście graniczne na Uznam. Ale jak wejdziemy do Schengen za 4
lata, to i tak nie będzie miało to znaczenia. Nie będzie tej granicy. A straty
dla A3 na tranzycie z Czech włóżcie między bajki licząc koszty transportu.
Wystarczy przemnożyć kilometry. A po wejściu do Schengen już nikt nie będzie
tych TIRów kontrolować, czy nie wwożą przypadkiem nadmiaru paliwa do Niemiec
itd. I tak na Drezno pójdzie cały ruch.




Temat: Historia
prywatnie rybakowi
Uwaga potrzebna, by się tu na nas nie rzucono, że nie na temat - choć nie na
temat zjawia się tu nierzadko...

rybak napisał:

> Oj, daj spokój, skrót myślowy. Owszem, weszli w końcówce 38. ale dla mnie
okres przedwojennego zamieszania, oceniany tutaj, to i rok
> 1938, i 39.
##Początkowo, chciałem "dać spokój" - ale po tem co poniżej widzę, że to raczej
przycinanie sobie historii, tak by tobie było wygodniej - a fakty... to rzecz
drugorzędna.

A zaczęło się w 1938, owszem, ale na początku 1939 wśród
> argumentów Hitlera - że musi skończyć z Czechosłowacją - był również ten, że
nie tylko Niemcom ona wadzi - (i tu padał właśnie argument Zaolzia).
##Nie znam wszystkich wypowiedzi Wodza - ale po pierwsze w marcu 1939r. Polsce
Czechosłowacja już nie wadziła bo Zaolzie było przy macierzy (podobnie jak część
Spiszu i Orawy) - i problem nie istniał. A to, że Hitler tak argumentował... No
cóż to metodologia wzięta z rosyjskich telewizji z ostatnich tygodni! W jednym z
"filmików dokumentalnych" głównym dowodem na sojusz polsko-hitlerowski była
jakaś wypowiedź Aldika, że on chciałby sojuszu z Polską...
>
> Aha - kto tu powtarza komunistyczne brednie?
##No jednak ty... Jeszcze raz powtórzę: "Warto by się czegoś dowiedzieć o
historii i okolicznościach sprawy - a nie
powtarzać stare komunistyczne brednie(...)" - co widzimy poniżej.

> Czy ty (no nie wierzę) jesteś lacietis wyznawcą tezy, że lepiej
> jednak stawać po stronie tego, który zagryza, niż tego, który jest
> zagryzany? Nawet jeśli ustawimy się przy tym w roli małego
> ścierwojadka? I w potokach krwi z tętnic czeskiej niepodległości,
> wytaczanych przez III Rzeszę, chapniemy sobie po cichutku Zaolzie?
##Wyzwolenie Zaolzia przedstawiasz tu w tak typowy dla komunistycznej
historiografii (i jak widzimy ostatnio rosyjskiej publicystyki) sposób, ze to
była współpraca z Hitlerem i jeszcze jakiś imperializm polski. Akurat Zaolzie
było dość silnie (choć nie jednoznacznie) polskie - o wiele bardziej niż wiele
innych obszarów II Rzeczypospolitej - że o Koszalinie i Legnicy, nie wspomnę!
Najpierw dowiedz się czegoś o imperialistycznej akcji czeskiej soldateski w
1919r. pod bezczelnym pretekstem, że im jest potrzebny węgiel z Karwiny i kolej,
która leci przez Śląsk Cieszyński (i nie zapominaj, że Cieszyn, Skoczów, Wisła i
Bielsko, są w Polsce, nie dla tego, że Masaryk ich nie chciał - tylko dlatego,
że obronili je polscy żołnierze i ochotnicy!). Argument bardzo podobny do
stalinowskiego wobec Finlandii w 1939...
A później praski ścierwojad nie przejmował się, ze właśnie bolszewicka nawała
wali na Warszawę, tylko protestując, że wschodnia część Ks.Cieszyńskiego
("Przedolzie") dostaje się Polsce - zagarnął to co zaczęto w Polsce nazywać
Zaolziem...
I jak już to będziesz wiedział - to możesz wartościować, czy akcja z 1938r. była
podła, słuszna, czy sprytna...

jestem jednak zawsze po stronie, jak to mówią
> Anglicy - tego psa "pod spodem" - czyli zagryzanego.
##To bardzo piękne. Ale akurat przedwojenna Czechosłowacja sobie dość dobrze
zapracowała na swój los i niechęć (nienawiść sąsiadów i mniejszości narodowych:
Austrii, Węgier, Polski, a później Niemiec.
A ja tak mam, że lubię prawdę - a nie uleżałe stereotypy...

> A panslawizm jednak zostawmy może przy tej okazji w spokoju...
##W pełni się zgadzam - z wyjątkiem tego, że nie wiem co to ma wspólnego z moja
wypowiedzią z 3 września?...

> Aha - tak na zupełnym marginesie - kilka dni temu przjeżdżałem przez
> Zaolzie...
> Spokój, cisza, kwiatki w oknach, dwujęzyczne - czeskie i polskie
> napisy na drogowskazach, na przejściu granicznym w Cieszynie zabite
> dechami drzwi i okna...
> Więc o co właściwie ten nagły raban?
##A ja na Zaolziu bywałem nie tylko przejazdem i wiem jak mało jest i jak mało
znaczą dwujęzyczne napisy (w Cieszynie Zachodnim zresztą głównie nakierowane na
klientów zza Olzy, a nie miejscową - teraz już mniejszość polską), w kontekście
postępującej (statystycznie już prawie dokonanej) bohemizacji, którą sukcesywnie
przez ostatnie 90 lat (z przerwą 1938-1945) przeprowadzało państwo
czechosłowackie-czeskie.
A piszę to słuchając radia Impuls (świeżo co wróciłem z Ostrawy) - bo Czechów i
Morawian lubię - ale to jeszcze nie powód bym przyjmował ich punkt widzenia w
sprawie Zaolzia...

> ;D
>




Temat: Francja w opisach z podróży Fredzia
foolproof 09.07.2004 11:37 + odpowiedz

Za tak śliczny wierszyk zacznę opis podróży 1998 do początku:
Cofamy czas...
Mam zwyczaj nadawać podróżom kryptonimy, tak więc w 1998 było to „Na koniec
świata", bo w planie, znalazło się m.in. odwiedzenie półwyspu Finisterre.
Pozostałe hasła tego roku to "Białe skały Albionu", „Dokończenie
Loary", "Paryż", ale przede wszystkim "Megality" i "Bene" (czyli Benelux bez
Luxemburga), a ujmując rzecz konkretnie to trasa przez Holandię i Belgię do
Paryża, potem nad Loarę, wzgl. jej dopływy, dla odwiedzenia pobocznych
zamków, Orlean, Poitiers (tym razem tylko dla Futuroskopu, co sobie
obiecaliśmy poprzednio), a wreszcie Bretania, Normandia i do domu. Ale
nagle zorientowaliśmy się, że we Francji wpadniemy akurat w szaleństwo
piłkarskich mistrzostw, więc trasę odwróciliśmy: najpierw Strasbourg, potem
Paryż itd.
Zarezerwowaliśmy F1 w St.Dié, bo w Strasbourgu w trzech hotelach był (na dwa
tygodnie przed wyjazdem!) komplet, ale znany nam podparyski F 1 w Stains bez
problemów. Kupiłem walutę : 4000 FrF, 200 DEM (55 mieliśmy z zeszłego roku w
bilonie), 5000 BEF, 600 NF, pare awaryjnych konserw, skrzynka półlitrowych
kartonów mleka UHT, sucharki itd. - pakujemy się. Samochód (Fiat Tipo 1,4)
po przeglądzie, na liczniku 40370 km, wyjeżdżamy 29.maja czyli w piątek po
południu do Zgorzelca; zarezerwowałem pokój "Pod Orłem", gdzie nocowaliśmy
przed prawie trzydziestu laty w czasie wycieczki do Drezna. Jazda bez
problemów, chociaż upał 27°, temperatura jezdni 48-55° (tak przynajmniej
podawały wyświetlacze przydrożnych termometrów), tylko od Wrocławia ta
cholerna „autostrada”, którą ktoś słusznie ochrzcił najdłuższą drabiną świata*.
Hotel odmłodzony, marmury itp., obok parking strzeżony, wszystkie ulice
w Zgorzelcu jednokierunkowe, trzeba uważać, zapamiętuję więc, że z hotelu do
ulicznego przejścia granicznego trzeba jechać 3x w lewo, w prawo, w lewo, w
prawo, co nazajutrz zdaje egzamin.
30.maja
Wstajemy wcześnie, o 7.00 jesteśmy w restauracji i z uznaniem odkrywamy
osiem zestawów śniadaniowych, wybieramy kiełbasę na gorąco, z myślą, że z
gorącymi potrawami przez najbliższe cztery tygodnie będzie gorzej. Do
kiełbasy jest jeszcze ser, trzy rodzaje pieczywa itp., wyjeżdżamy o 8.00, na
granicy pusto, przejeżdżamy bez czekania, ale… okazało się, że Fredzio**,
pewnie z obawy, że go zatrzymają za brak paszportu, schował się pod kurtki.
Jedziemy bez zatrzymywania, jak zwykle ok. 120/godz., ok.11.00 chmurzy się,
potem mży, wreszcie taka ulewa, że trzeba zwolnić, za Norymbergą słońce na
przemian z pompą, czasem kilkusekundowe oberwania chmury. Dopiero gdzieś tutaj
tankujemy, zjadamy kanapki z kotletami i wypijamy kawę. Ze smutkiem
stwierdzam, że na przedniej atrapie samochodu wisi zabity żółtoskrzydły
ptaszek, musimy podnieść maskę, aby go zdjąć. Kilkakrotnie nad drogą
krążą jakieś drapieżne ptaki, jeden nagle spada na coś na poboczu i to coś
tarmosi. Granica francuska zaznaczona tylko tablicą, żadnego śladu po
urządzeniach granicznych, wjeżdżamy w Wogezy. Wynika z tego, że Niemcy znowu
potraktowaliśmy jako kraj tranzytowy. Krajobraz łagodnych, malowniczych gór,
droga biegnie dolinami. Ukazuje się drogowskaz dający do wyboru drogę przez
tunel (płatny) lub przełęcz, wybieramy tą drugą nie tyle ze skąpstwa, ale ze
względów widokowych, rzeczywiście klasyczna serpentyna z agrafkami, stromo,
ale w sumie to zaledwie jakieś 700 m npm. Przełęcz St.Marie-des-Mines i
miejscowość o tej samej nazwie na szczycie, zjazd do St.Dié-des-Vosges, hotel
znajdujemy łatwo, zrobiliśmy 853,4 km, trochę jesteśmy oszołomieni: śniadanie
w Zgorzelcu, a o 17.00 jesteśmy dobry kawałek w głębi Francji, idziemy więc
na spacer, miła miejscowość, śpiewają słowiki, hałasują świerszcze, oglądamy
menu na restauracji: najtańszy zestaw obiadowy za 75 franków, wstępujemy więc
tylko do Bar-Tabac na piwo, po 10 FrF."




Temat: pies ogrodnika
Gos´c´ portalu: prowokat napisa?(a):

> A o czyj inters mamy jako obywatelele Polski dbac´?

No oczywiscie ze polski, ale nie na takim poziomie -co da sie wyrwac i nic
wiecej ! To przeciez jedyna dyskusja jaka slysze, a moze mi cos umknelo
?

> na internacjonalistyczny?

Nie, z poziomu tyko bioracego do poziomu wspoldecydujacego i
zabierajacego glos na jakims tam poziomie. Korzysci mozna osiagnac
tylko miedzy ludzmi. Wiec trzeba ich sobie zjednac. Polityka to nie
maszyna tylko ludzie.
Przypominam afere odszkodowan . Bardzo "pomogla" Polsce.
To taki powszechny sposob myslenia. Nachapac sie dzisiaj, nie myslac
co bedzie pozniej.

> A na co pozwoli UE aby Polska do niej wnios?a?

No to wszystko co inne kraje unijne do niej wnosza, albo sie staraja.

Przyzwoite prawo i wymiar sprawiedliwosci
Przyzwoita policje
Poszanowanie praw
Walke z przestepczoscia
Dobrych fachowcow
Dobre zarobki
Mozliwosc podrozy bez tej cholernej granicy (patrz polskiej)
Udzial (nie klepanie po plecach) w rozwiazywaniu problemow uni itp.
Mozna by tu mase przykladow podac, ale i te na tym forum w swej
prostocie przerastaja mozliwosc percepcji.

> a ze swery kulturowej czy innej to nie wiem

no to nie bede sie wypowiadal.

> rozwia˛zywac´ swiatowe problemy maja˛c u siebie burdel???

> > Jak zadbac o to, zeby poziom zycia nie tylko materialny nie byl
> > niweczony przez korupcje i bandytyzm.
> >
> wyrzucic´ ze 3/4 przepiów i norm a pozosta?a˛ cze˛s´c´ ucz?owieczyc´
> >
> > Moze by tak wybudowac przyzwoite przejscie graniczne z odpowiednio
> > szybka odprawa nie uragajace godnosci czlowieka (nie istotne
prawda?
> > ;-))
> >
> jak do takiej pierdó?ki trzeba zaraz ca?ej UE to niezbyt dobrze o tej
> organizacji s´wiadczy

Ta organizacja stwarza pewne normy, powodujace w swej konsekwencji
pewien poziom zycia.
To nie pierdolka, jak codziennnie setki samochodow stoja godzinami na
granicy tylko dlatego, ze ktos decydujacy ma to w d.....
Brak poszanowania najprostrzych wartosci nie pozwala na ludzkie
zalatwienie tych wiekrzych.

> 3,5 mld euro + % z VAT-u i z c?a

cla nie bedzie, wiec i te ? trzeba bedzie wypracowac. Ale to niewielka
kwota.
Niemcy placa 9 Mld ?, Francja 5. Polska jest 3. w kolejce.

> z powodu socjalizmu

socjalizmu nie ma. To co po nim nastapilo w Polsce jest takie, ze chce
sie tylko wiac.

> jako obywatel UE powinienes´ chciec´ tyle z˙ywej gotówki wp?ynie do
brukselskiej
> kasy i to zaraz po wejs´ciu do UE

I bez tej kasy (okropne slowo) by unia przetrwala.
Ale pewnie wiecej straci ?

> UE liberalizuje chandel, nak?adaja˛c´ jednoczesnie na Polske˛ kwoty
> uniemozliwiaja˛ce eksport na rynki UE, sam pan minister Kalinowski i
> Cimoszewicz walcza˛ o zwie˛kszenie limitu tych kwot. Czyli Polska to
przede
> wszystkim nowy p?atnik i nowy rynek zbytu.

No i powinni sie wszyscy z tego cieszyc.
Limity utrzymuja ceny i dobre firmy beda prosperowaly na wysokim
poziomie.
To nie sztuka 70 % narodu zmusic do roboty za mierne grosze, tylko
dlatego zeby byc ciagle tanszym i zawalic europe jakimis tam bublami.

Sztuka polega na tym, aby zyc i innym takze na to pozwolic.
(przetlumaczone)

Pozdrowienia




Temat: Co będzie jeśli nie wejdziemy do UE?
Roman, badzmy dobrej mysli
Z moich pobieznych obserwacji wynika, ze na tutejszym forum jest pewna nadreprezentatywnosc
eurosceptykow. Nawiasem mowiac, podzial na sceptykow i entuzjastow jest dosc sztuczny. Ktoz z nas nie
ma obaw przed nowym. Dla tych, ktorzy uwazaja, ze Polska odrzucajac czlonkostwo w Unii skorzysta,
kolejny kamyczek do ogrodka:

Czy nam sie to podoba, czy nie, nasze wchodzenie do UE jest wymiernym wskaznikiem wiarygodnosci i
STABILNOSCI. Dobrze odzwierciedla to stopniowe wzmacnianie sie zlotowki w miare postepu procesu
akcesji. Czy wyobrazacie sobie, jak zachowa sie kurs zlotego w przypadku NIE w referendum?

Zwolennikom wsparcia eksportu za pomoca dewaluacji od razu przypominam, ze to uliczka do nikad.
Zwyzka kursu euro i dolara = zwyzka cen paliw, nosnikow energii, komputerow, elementow
importowanych do wyrobow produkowanych w Polsce. Skonczyla sie era panstw samowystarczalnych,
globalizacja gospodarki jest faktem, to zespol naczyn polaczonych czy sie komus podoba czy nie.
Dla mnie Unia to przede wszystkim stabilnosc i przewidywalnosc, bo jak narazie nasza "samotna
zegluga" to coroczne pomysly i manipulowanie prawem. Kolejne slynne eksperymenty w rodzaju
"reforma sluzby zdrowia"...
Co roku wszak placimy podatki wedlug coraz to nowych przepisow.

Zmienne prawo = zadne prawo.

Naprawde wole Unijna stabilizacje od polskiego burdelu i decydowania o sprawach panstwa przez ludzi
niekompetentnych.

Nie ma sesnu bunczucznie potrzasac sarmacka szabelka, bo nie na tym polega patriotyzm.

Zamiast biadolic "po polskiemu" trzeba zakasac rekawy i postarac sie wykorzystac co sie da z tej
historycznej szansy. Inaczej znow sie beda z nas smiac, Niemcy zwlaszcza...

Co do granic, nie ma sensu o tym dyskutowac. Kazda przeszkoda na drodze to spowolnienie wymiany
handlowej. No a konecznosc zatrzymania sie na granicy, o kolejkach nie wspominajac, taka przeszkoda
chyba jest.

Na koniec troche optymizmu.
Jestem lekarzem dosc deficytowej specjalnosci.
Przyjmuje wielu pacjentow w poradni przyklinicznej w Warszawie.
Z moich szacunkow wynika, ze okolo 90% moich pacjentow jesli nie jest ZA akcesja, to realnie nie widzi
innej alternatywy.
Jesli chodzi o mnie, bylem przez jakis czas sceptykiem, jednak to nie tyle o mnie chodzi, lecz o moje
dzieci. To one przede wszystkim odczuja najwieksze korzysci. Ja pamietam, kiedy jechalo sie na tzw.
Zachod z kilkoma dolarami w kieszeni, a przeliczanie cen czegokolwiek bylo szokiem, o wygladzie
samych sklepow nie wspominajac.No bo o wizach, kolejkach po paszporty to sie juz zapomnialo...
Ciesze sie, ze moje chlopaki beda znaly to tylko z moich opowiadan.
Na razie tylko starszy, 6 latek, kiedy codziennie z podhalanskiej Pyzowki jezdzimy na wycieczki na
Slowacje, pyta sie, dlaczego codziennie trzeba pokazywac paszport ( choc to jest jakas atrakcja), i kiedy
na Slowacji beda takie same pieniadze, jak w Polsce.
Odpowiadam mu wtedy, ze juz niedlugo w Chocholowie zostanie tylko tabliczka z napisem Slovenska
Republika a w budynku przejscia granicznego bedzie jakas knajpa:)



Temat: Berlin ma aż 69 km miejskich autostrad
> Na razie to autostrada będzie obsługiwać właśnie taki region (przedewszystkim
> służyć jako obwodnica Warszawy) dla samochodów do 5t (w końcu taki znak można
> ustawić przy rozwidleniu Konotopa - aby ciężarówki dalej jeździły drogą nr 50)

> Autostrady Berlin - Moskwa to ja się doczekam chyba za..., no właśnie kiedy:
>
> do 2008 autostrada ma dotrzeć do Warszawy, czyli odcinek Konin - Warszawa
> (200 km) ma być wybudowany w 6 lat. Nieźle ok. 30 km rocznie. Z Warszawy do
> Moskwy jest... hola hola tylko do Terespola - potem to już nie nasza sprawa >
co dalej z autostradą tylko wszystko w rękach Białorusinów i Rosjan!!!

Nie jestem pewna, czy mozna to rozpatrywac w ten sposob - jezeli uruchomiony
zostanie pewien odcinek autostrady, ruch tranzytowy (miedzynarodowy) z
pewnoscia bedzie z niego korzystac. Nawet wtedy, jesli bedzie wiazalo sie to z
wydluzeniem trasy. Podam przyklad - jezdzac samochodem do Monachium wybieralam
droge przez Czechy i dwa przejscia graniczne, choc prosto przez Niemcy trasa
jest krotsza o 200 km. Jednak na dluzszej, czesko-niemieckiej drodze
korzystalam z dogodnie polozonych odcinkow (sic!)autostrad i stad cala podroz
odbywala sie szybciej i wygodniej.
Aha - nie przejezdzalam po drodze przez duze miasta.

> przez Ursynów (w tunelu), a potem w ciągu 8 nastepnych lat prawdziwa
obwodnica
> autostradowa Warszawy w pewnej (Góra Kalwaria?) odległości od miasta. Wtedy
> budowa zostanie zakończona jak już faktyczcnie ten tranzyt autostradą ruszy i
> będziemy mieli wewnętrzną obwodnicę i zewnętrzną autostradę.
>
> Czy zgadzacie się ze mną?

Jesli na Bialorusi badz w Rosji nie bedzie wybudowanej autostrady, ruch bedzie
odbywal sie po zwyklych drogach, a docelowo skupial sie w jednym miejscu -
wjezdzie na autostrade. Niewykluczone, ze juz po naszej stronie granicy. Z tych
samych powodow, ktore wymienilam powyzej, chociazby po to, zeby nadrobic czas
stracony na kiepskiej jakosci i zatloczonych drogach PRZED autostada.

Nawiasem mowiac, liberalna przewaznie Gazeta podchodzi do problemu mocno
stronniczo. Artykuly o ruchu ekspresowym w europejskich miastach przedstawiaja
swietlana wizje wielopasmowych drog otoczonych willami, parkami i placami zabaw
dla dzieci. Pieknie. Juz widze powstajace w miejscu obecnych blokowisk badz
domkow jednorodzinnych biurowce, a wzdluz autostrady asekuracja przed halasem i
kurzem w postaci pasow zieleni. Kto o to zadba? Kto za to zaplaci? Jesli w tej
chwili ekranowanie trasy AK ciagnie sie niesamowicie dlugo, a za kawal plaskiej
plastiko-blachy miasto placi po 5 tys. zl. Budowniczowie autostrady
spolecznikami z pewnoscia nie beda, i chetnie zarobia - tu sie postawi tunelik,
tu ekranik, i caly budzet - ktory jedna Unia na podobne inwestycje znalezc dla
nas moze - rozejdzie sie w mgnieniu oka. Autostrada to nie tylko kilkaset
metrow tunelu pod Plaskowickiej! Jak bedzie w Piastowie, Ursusie, Wilanowie,
Wawrze? O tym nie pisze juz nikt. Czy cicho i nieuciazliwie ma byc tylko
mieszkancom Natolina?

Zastanowmy sie jednak, czy autostrada w miescie jest potrzebna. Czy aby wszyscy
polscy kierowcy beda jechac do Sulejowka? Z Ursusa do Wawra szesciopasmowka, a
co z innymi drogami? Rozpadaja sie te mosty, ktore juz stoja, niszcza
nawierzchnie drog. Glosno sie mowi o autostradzie, a nikt nie zwraca uwagi na
rzeczy mniejsze, a pilniejsze, i rownie wazne. A przeciez dalej przemieszczac
bedzie sie moglo w najlepszym wypadku nastepne pokolenie - tak dlugo realizuje
sie u nas wszelkie inwestycje.

A ze Warszawa jest zatkana korkami? Nie zachecajmy wiec do przesiadania sie w
samochody dla poruszania sie po miejscie, gloszac chwalebnie powstanie jednej
(!) autostrady. Do transportu w ramach miasta sluzyc ma komunikacja miejska.
Zamiast tuneli na autostade - wybudujmy kolejna linie metra. Budzet
przeznaczony na wykup podautostradowych gruntow wydajmy na odbudowe taboru
autobusow, zwiekszenie czestotliwosci ich kursowania.

Takie tam moje dygresje ;)
pozdrawiam



Temat: Co będzie jeśli nie wejdziemy do UE?
Do doktorka ( nie do romana )
Gość portalu: doktorek napisał(a):

>
> Czy nam sie to podoba, czy nie, nasze wchodzenie do UE jest wymiernym
wskazniki
> em wiarygodnosci i
> STABILNOSCI. Dobrze odzwierciedla to stopniowe wzmacnianie sie zlotowki w
miare
> postepu procesu
> akcesji. Czy wyobrazacie sobie, jak zachowa sie kurs zlotego w przypadku NIE
w
> referendum?
O kursie złotego decyduje gównie oprocentowanie rzadowych obligacji. Jak komuś
się biznes opłaca, to nie będzie uciekał z Polski. Czyli paniki nie będzie.
Tym bardziej, że jeszcze więcej przeciwników Unii jest w Czechach i NIE Polski
będzie na 99% oznaczać, że Czesi tez powiedzą NIE.

>
> Zwolennikom wsparcia eksportu za pomoca dewaluacji od razu przypominam, ze to
u
> liczka do nikad.
> Zwyzka kursu euro i dolara = zwyzka cen paliw, nosnikow energii, komputerow,
el
> ementow
Wysoki kurs dolara i euro = słaba opłacalność eksportu.
Wychodzi na zero !

> importowanych do wyrobow produkowanych w Polsce. Skonczyla sie era panstw
samow
> ystarczalnych,
> globalizacja gospodarki jest faktem, to zespol naczyn polaczonych czy sie
komus
> podoba czy nie.
Norwegia i Szwajcaria radzą sobie świetnie bez głupiej Unii. Trzeba tylko
chcieć i robić, a nie liczyć na zrzuty euro na spadochronach.

> Dla mnie Unia to przede wszystkim stabilnosc i przewidywalnosc, bo jak
narazie
> nasza "samotna
> zegluga" to coroczne pomysly i manipulowanie prawem. Kolejne slynne
eksperyment
> y w rodzaju
> "reforma sluzby zdrowia"...
> Co roku wszak placimy podatki wedlug coraz to nowych przepisow.
>
> Zmienne prawo = zadne prawo.
I Unia wywali Łapińskiego i za nas wszystko naprawi ? Przecież to krańcowa
naiwność !

>
> Naprawde wole Unijna stabilizacje od polskiego burdelu i decydowania o
sprawach
> panstwa przez ludzi
> niekompetentnych.
Ależ najbardziej do Unii pcha się Łapiński. Już kupił sobie autka z tego
powodu. Do Unii pcha się cała gromada nieudacznych urzędasów.
Unia nie będzie ustanawiać w Polsce swoich rządów okupacyjnych, zostawi nas z
tym burdelem.

> Nie ma sesnu bunczucznie potrzasac sarmacka szabelka, bo nie na tym polega
patr
> iotyzm.
> Zamiast biadolic "po polskiemu" trzeba zakasac rekawy i postarac sie
wykorzysta
> c co sie da z tej
> historycznej szansy. Inaczej znow sie beda z nas smiac, Niemcy zwlaszcza...
No jasne ! Najlepiej bezkryycznie wierzyć w cuda, czyli raj w Unii ?
Co wykorzysta budżet z tej sznasy ? Przecież członkostwo w Unii rozwali go na
amen, a ten rząd żadnych reform nie przeprowadzi !

> Co do granic, nie ma sensu o tym dyskutowac. Kazda przeszkoda na drodze to
spow
> olnienie wymiany
> handlowej. No a konecznosc zatrzymania sie na granicy, o kolejkach nie
wspomina
> jac, taka przeszkoda
> chyba jest.
I o dziwo kontrole na granicach nie znikną.

> Na koniec troche optymizmu.
> Jestem lekarzem dosc deficytowej specjalnosci.
> Przyjmuje wielu pacjentow w poradni przyklinicznej w Warszawie.
> Z moich szacunkow wynika, ze okolo 90% moich pacjentow jesli nie jest ZA
akcesj
> a, to realnie nie widzi
> innej alternatywy.
> Jesli chodzi o mnie, bylem przez jakis czas sceptykiem, jednak to nie tyle o
mn
> ie chodzi, lecz o moje
> dzieci. To one przede wszystkim odczuja najwieksze korzysci. Ja pamietam,
kiedy
> jechalo sie na tzw.
> Zachod z kilkoma dolarami w kieszeni, a przeliczanie cen czegokolwiek bylo
szok
> iem, o wygladzie
> samych sklepow nie wspominajac.No bo o wizach, kolejkach po paszporty to sie
ju
> z zapomnialo...
> Ciesze sie, ze moje chlopaki beda znaly to tylko z moich opowiadan.
> Na razie tylko starszy, 6 latek, kiedy codziennie z podhalanskiej Pyzowki
jezdz
> imy na wycieczki na
> Slowacje, pyta sie, dlaczego codziennie trzeba pokazywac paszport ( choc to
jes
> t jakas atrakcja), i kiedy
> na Slowacji beda takie same pieniadze, jak w Polsce.
> Odpowiadam mu wtedy, ze juz niedlugo w Chocholowie zostanie tylko tabliczka z
n
> apisem Slovenska
> Republika a w budynku przejscia granicznego bedzie jakas knajpa:)
Tabliczka jest w Suchej Horze, a nie w Chochołowie.
A jeśli przepytuje Pan swoich pacjentów z ich poglądów politycznych, to
szczerze im współczuję.
Ja takiemu ciekawskiemu od razu bym nacyganił z przekory. Podobnie zrobiłaby
większość.




Temat: Izrael i sąsiedzi (bliżsi i dalsi)
"Europa buduje, Izrael niszczy"Nasz Dziennik 28-09
Europa buduje, Izrael niszczy

Wczorajszy nalot izraelskiego lotnictwa na miasto Rafah w Strefie Gazy, w
wyniku którego zburzono kolejne budynki i zginęła następna ofiara, wpisuje się
w szersze analizy specjalistów liczących zabitych i zniszczenia materialne
poniesione w tym niekończącym się krwawym konflikcie. Palestyńskie władze
szacują, że ogółem straty dla gospodarki tego kraju wyniosły w ciągu sześciu
ostatnich lat ponad 16 mld USD, a Unia Europejska przeznacza rocznie na pomoc
dla Autonomii Palestyńskiej pół miliarda euro. Autonomia jest sprawdzana, czy
przeznacza uzyskane pieniądze na odbudowę, a nie na zbrojenia, tymczasem
uzbrojony Izrael bez żadnej kontroli niszczy to, co udało się odbudować.
Izrael od sześciu lat systematycznie rujnuje wszelkiego rodzaju budynki i
infrastrukturę budowane dla Palestyńczyków przez państwa i organizacje
europejskie. Setki tysięcy osób znalazło się bez dachu nad głową. Działania te
zaostrzyły się z chwilą wybuchu drugiej intifady, która rozpoczęła się 28
września 2000 roku jako znak sprzeciwu wobec wizyty Ariela Szarona na Wzgórzu
Świątynnym w Jerozolimie. Palestyńskie demonstracje były krwawo tłumione przez
izraelskie wojsko. Burzono domy, wkraczano do obozów dla uchodźców (np. masakra
w obozie Jenin 3 kwietnia 2002 r.), zniszczono buldożerami lotnisko w Gazie.
Autonomia Palestyńska została ograniczona przez Izrael ekonomicznymi
restrykcjami. W wyniku działań izraelskiego wojska w Autonomii Palestyńskiej
zniszczone zostały budynki mieszkalne, instytucje, sklepy, szkoły, szpitale i
drogi. W ciągu tych sześciu lat Izrael wielokrotnie zamykał drogi oraz
przejścia graniczne łączące palestyńskie obszary ze światem zewnętrznym.
Dokonywano także podziału palestyńskich obszarów, zarówno miast, jak i wsi,
izolując je od siebie. Utrudniano tysiącom palestyńskich pracowników dotarcie
do ich miejsc pracy zarówno w Izraelu, jak i w samej Autonomii. Wprowadzono
również zakazy uniemożliwiające palestyński eksport i import. Bombardowano
zakłady pracy, siedziby firm, palono pola uprawne, burzono domy, zarówno
prywatne, jak i publiczne. Izrael wstrzymał także palestyńskie należności z
tytułu dochodów podatkowych.
Funkcjonująca na nierównych zasadach w porównaniu z Izraelem Autonomia
Palestyńska stara się odbudować zniszczoną infrastrukturę, korzystając głównie
z relatywnie małej pomocy Unii Europejskiej. Działania te nie są w stanie
zmienić wojennego pejzażu kadłubkowego państewka. Palestyńskie władze szacują,
że ogółem straty dla gospodarki tego kraju wyniosły w ciągu sześciu ostatnich
lat ponad 16 mld USD. Pomoc UE jest niewspółmierna i wynosi około 500 mln euro
rocznie.
Lista europejskich inwestycji jest długa i znajduje się na niej m.in. lotnisko
w Gazie, które po izraelskim ataku moździerzowym (od grudnia 2001 r. do
stycznia 2002 r.), po rakietowym ostrzale z helikopterów, po najeździe czołgów
i koparek przypominało sito (pełno w nim było dziur o głębokości 1,5 m i
średnicy około 3 m). Całkowicie zniszczona została wieża kontrolna, a terminal
nie nadawał się do użytku. Szkody szacowane na ponad 16 mln euro pokryły
wspólnie Hiszpania, Niemcy i Szwecja oraz Egipt. Kilka miesięcy wcześniej
izraelska armia zbombardowała w Strefie Gazy pięć obozów dla uchodźców,
zbudowanych i utrzymywanych wyłącznie ze środków Komisji Europejskiej w
wysokości 4,6 mln euro. Przez sześć lat trwania intifady wojsko ciągle
niszczyło instalacje, broń i wyposażenie oddziałów policji palestyńskiej, które
były całkowicie sfinansowane z budżetu Holandii. W 2002 r. izraelscy żołnierze
zrównali z ziemią m.in. wiele sklepów i urządzeń sygnalizacji świetlnej w
Betlejem. Straty oszacowano na 250 tys. euro. W tym samym czasie wojsko
izraelskie zniszczyło elektrownię w Gazie. Koszty zniszczeń wycenione na ponad
milion euro pokryły wspólnie Francja i Szwecja.
Milczenie Unii Europejskiej wobec marnotrawienia jej pieniędzy można tłumaczyć
niechęcią atakowania Izraela uwikłanego w niejednoznaczny moralnie konflikt z
Hamasem. Mimo to Tel Awiw nie ma w UE wysokich notowań, co zauważyli również
izraelscy obserwatorzy. Europejscy krytycy Izraela podkreślają, że z powodu
jego działań wojennych marnotrawione są nie pieniądze urzędników z Brukseli,
ale każdego Europejczyka. Od chwili wejścia Polski do Unii, także nas
wszystkich.
Jacek Szpakowski




Temat: "Wprost" na celowniku terrorystów
"Wprost" na celowniku terrorystów
"Wprost" na celowniku terrorystów - w necie jest to wyboldowane na
niebiesko :)
Czwartek, 28 listopada 2002 - 09:34 CET (08:34 GMT) - ja dotarłem do Wprost o
13:13 :)

Niemiecka policja aresztowała Afgańczyków, którzy mieli plany warszawskich
biurowców i hoteli. Polskie służby specjalne nic o tym nie wiedzą.

Szef MSWiA Krzysztof Janik wątpi, by zatrzymanie przez niemieckie służby
Afgańczyków z planami warszawskich hoteli i biurowców było oznaką jakiegoś
zagrożenia.
"Życie Warszawy" napisało, że niemiecka straż graniczna latem odebrała
Afgańczykom zatrzymanym przy próbie nielegalnego przejścia granicy plany i
zdjęcia biurowców i hoteli w centrum stolicy.

Stołeczna policja potwierdziła, że znalezione materiały dotyczyły czterech
budynków: Novotelu, Warty, Reform Plaza (gdzie się mieści m.in.
redkacja "Wprost") i hotelu Sobieski. Według "ŻW" na planach naniesione były
m.in. wyjścia ewakuacyjne.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego o całej sprawie dowiedziała się od
dziennikarzy "Życia Warszawy".

"Szczerze powiedziawszy, ja też nie wiem nic o tej sprawie. Natomiast
pozwalam sobie lekko powątpiewać, ponieważ akurat tak się składa, że z
Niemcami nam się współpracuje bardzo dobrze i nawet jak jest najmniejszy
sygnał niepokojący, Niemcy od razu informują. Oni znają strukturę polskich
służb bezpieczeństwa i wiedzą kogo poinformować, jeśli coś się dzieje - mówił
Janik, czwartkowy gość radia Zet.

"Ja nie wiem, co to były za zdjęcia. Może jakieś widokówki z Warszawy, bo to
rozmaicie wygląda. Sprawdzimy to, ale nie sądzę, żeby to było coś poważnego" -
skonkludował szef MSWiA.

sg, pap

a teraz czas na PAP

28.11.Warszawa (PAP) - Rzekomi terroryści, którzy - według "Życia Warszawy" -
mieli plany i zdjęcia warszawskich hoteli, byli w istocie Wietnamczykami,
którzy robili sobie w stolicy pamiątkowe zdjęcia - podało MSWiA.

"Życie Warszawy" w czwartek napisało w artykule "Szpiedzy w Alejach", że
niemiecka straż graniczna latem odebrała Afgańczykom zatrzymanym przy próbie
nielegalnego przejścia granicy plany i zdjęcia warszawskich hoteli. Miało to
świadczyć o możliwych planach zamachu.

Z komunikatu rzecznika MSWiA wynika, że pod koniec czerwca niemiecka Straż
Graniczna zatrzymała 3 Wietnamczyków, nielegalnie przebywających w Niemczech.
W takich przypadkach dokonuje się readmisji do kraju, z którego
przybyli "nielegalni". Bez jednoznacznego dowodu, że ci zatrzymani przebyli z
Polski, readmisja nie byłaby możliwa.

Niemcy znaleźli przy zatrzymanych zdjęcia pamiątkowe jednego z
Wietnamczyków. "Dla uwiarygodnienia pobytu zatrzymanych osób w Polsce,
funkcjonariusze Grenzschutzu zwrócili się do polskiej Straży Granicznej z
prośbą o sprawdzenie, czy osoby te fotografowały się podczas zwiedzania
Warszawy" - stwierdza komunikat. Potwierdzenie, że osoby te były w Polsce,
stało się przyczyną ich przekazania do naszego kraju.

"Prawdziwa wersja sprawy zatrzymania Wietnamczyków stanowczo potwierdza, że
jest zasadnicza różnica między dziennikarską tezą szpiegów w Alejach, a
rzeczywistą praktyką współfunkcjonowania służb granicznych i policji" - głosi
komunikat.

W czwartek rano szef MSWiA Krzysztof Janik wątpił, by zatrzymanie przez
niemieckie służby osób z planami warszawskich hoteli było oznaką jakiegoś
zagrożenia.(PAP)

sta/ sst/ psk/

13:02 02/11/28




Temat: RESLAWIZACJA NIEMIEC WSCHODNICH
RESLAWIZACJA NIEMIEC WSCHODNICH
Obecnie przytłacza nas ogrom negatywnych informacji, lub też - w najlepszym
razie - niezmierzona wręcz niepewność jutra. To wszystko oczywiście w
kontekście naszej akcesji do Unii. Negacja i narzekanie leżą trochę w polskim
narodowym charakterze. Może jednak udałoby się znaleźć jakieś pozytywy i to
realne, a nie rodem z rządowych publikatorów. Może Polakom powiedzie się z
dawna rozważana reslawizacja ziem niemieckich?

Zagadnieniu reslawizacji ziem zaodrzańskich w ciągu minionego wieku w naszym
kraju poświęcono już sporo, w tym nawet całkiem poważnych badań. Niemniej
problematyką tą jest zainteresowana raczej bardzo wąska grupa pasjonatów. W
ramach kampanii przełamywania ciągu samych złych i czarnych prognoz w
środowiskach patriotycznych, postanowiliśmy Czytelnikom przybliżyć pewne
koncepcje. Zastrzegamy, że są one bardzo ogólne i dosyć umowne, niemniej
wynikają z konstatacji pewnych, zdałoby się, powszechnie znanych liczb i
faktów. Nieodparcie łączą się one z nową, europejską rzeczywistością, w
której już musimy uczestniczyć.

Mit reslawizacji
Dotychczas pod pojęciem tym rozumiano raczej siłowe wydarcie Niemcom
prasłowiańskich ziem między Łabą a Odrą i zasiedlenie ich ludnością
słowiańską. Taka koncepcja była dość żywo dyskutowana po klęsce III Rzeszy. W
innym znów przypadku duże nadzieje wiązano z narodem Serbołużyczan,
zamieszkującym do dziś południowo-wschodnie tereny Niemiec graniczące z
Polską. Abstrahowano od tego, że jest on po prostu mikroskopijny w niemieckim
morzu, zresztą nigdy nic z tych zamierzeń nie wyszło, przede wszystkim z
powodu tzw. ograniczeń obiektywnych. Trzeba zacząć od tego, że byliśmy i
niestety nadal jesteśmy przedmiotem, a nie podmiotem polityki, a racje
moralne czy historyczne w niej, jak się nieraz przekonaliśmy, rzadko się
liczą. Ale teraz sytuacja może się odwrócić.

Drang nach Westen?
Napór na Zachód już się zaczął. Z wiadomych przyczyn, od lat wielu Polaków
emigruje do Niemiec w poszukiwaniu lepszego życia. Teraz jednak, dzięki Unii
(swoboda osiedlania), może to być to proces niemalże oficjalny i przynajmniej
teoretycznie, o wiele bardziej natężony. Nasze społeczeństwo jest ciągle
jeszcze, mimo już zainicjowanego procesu starzenia, stosunkowo młode w
porównaniu z sąsiadami zza Odry i Nysy Łużyckiej. W przygranicznych miastach
jest to widoczne nawet na pierwszy rzut oka. Przekraczając graniczną rzekę w
Zgorzelcu lub Słubicach - ma się wrażenie przejścia do innego świata.
Oficjalnie wiadomo, że mieszkań w Polsce brakuje blisko 1,5 miliona, dla
prawie 3,5 miliona osób nie ma pracy, ani rychłych widoków na nią. Faktem
jest, że Polacy do szczególnie mobilnych nacji nie należą, ale wszystko
wskazuje na to, że wkrótce okoliczności mogą to wymusić. Tymczasem we
wschodnich niemieckich landach, i tak już dosyć słabo zaludnionych
(Meklemburgia - 78 osób na km kw., Brandenburgia - 86 osób na km kw.), ma
miejsce odpływ ludności na Zachód.

Fot. CAL EC
Wielu komentatorów uważa, że rozszerzenie Unii Europejskiej stanie się szansą
dla wschodnich Niemiec. Sami miejscowi Niemcy mają dosyć mieszane uczucia.
Władze lokalne są zainteresowane napływem Polaków - wiedzą, że nikt inny tam
nie przyjedzie, a okolica ta nie może po prostu wymrzeć. Trwa za Odrą na ten
temat bardzo ożywiona dyskusja - niektóre gremia są skłonne zaoferować naszym
rodakom bardzo wiele - np. mieszkania, inne są bardziej sceptyczne, zwłaszcza
władze centralne.
Według oficjalnych źródeł, w latach 1991-2002 nowe kraje federalne utraciły
2,2 mln obywateli, mimo dodatniego przyrostu naturalnego w skali kraju. Tylko
w latach 1991-1994 liczba ludności w Meklemburgii spadła o 70 tysięcy,
Brandenburgii o 60 tysięcy, zaś najludniejszej Saksonii aż o 220 tysięcy.
Depopulacja i starzenie się społeczeństwa niemieckiego stanowią coraz
poważniejszy problem, zwłaszcza lokalnie. Dochodzi do sytuacji, gdy burzone
są całe osiedla, z których pozostają tylko instytucje opieki dla seniorów.
Obliczono, że średnia wieku mieszkańców wynosi 47 lat, przy czym co trzeci
obywatel przekroczył 60. rok życia. We wspomnianym już sąsiedzkim mieście
Zgorzelca - Goerlitz, co czwarte z 40 tys. mieszkań stoi puste, zaś liczba
zgonów przekracza liczbę narodzin o 35 procent. W nowych landach dochodzi do
bezprecedensowej selekcji negatywnej - zostają ludzie starsi, niezaradni i
życiowi nieudacznicy. Przede wszystkim jest to migracja za pracą, gdyż w
rzeczonym regionie bezrobocie osiąga wysokość podobną do polskich wskaźników.
Na razie nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała ulec zmianie.

polskiejutro.com/art/a.php?p=103-104mysli



Temat: Historia harcerstwa polskiego
Obrona Węgierskiej Górki w 1939 roku
Poprzez zajęcie Czechosłowacji wiosną 1939 roku i utworzenia marionetkowego
państewka Słowacji, południowa granica Polski została bezpośrednio zagrożona.
Powstało niebezpieczeństwo wkroczenia Niemców szosą z Czadcy przez Zwardoń,
Milówkę, Węgierską Górkę do Żywca i Bielska, oraz z Orawy przez Przełęcz Glinne,
Korbielów, Jeleśnię do Żywca i Suchej. W związku z tym w kwietniu 1939 roku w
Krzyżowej i Węgierskiej Górce przystąpiono do budowy betonowych schronów
bojowych. Początkiem 1939 r. przybyła na ziemię żywiecką grupa wojsk
inżynieryjno-saperskich, aby zbudować 16 bunkrów obronnych w rejonie Milówki i
Węgierskiej Górki oraz 4 bunkry na przedpolach Korbielowa i Krzyżowej. Chociaż
rozkaz dowódcy Armii "Kraków" gen. Brygady Antoniego Szyllinga wyraźnie mówił o
przyspieszeniu robót przy budowie bunkrów, to jednak mimo ogromnej pomocy
miejscowej ludności, nie udało się zrealizować planów ze względu na krótki okres
pracy oraz możliwości techniczne. W rezultacie do końca sierpnia gotowe były do
obrony 4 bunkry: "Wędrowiec", "Waligóra", "Wąwóz" i "Włóczęga" w Węgierskiej
Górce. Poza bunkrami terenu Węgierskiej Górki bronił 2 Pułk Strzelców Górskich,
Batalion KOP Berezwecz, Batalion Obrony Narodowej i 151 Bateria Artylerii
Górskiej. Forty obsadziła kompania forteczna nr 151 dowodzona przez kpt.
Tadeusza Semika rodem z Suchej Beskidzkiej. Kpt. T. Semik wraz z trzema
oficerami, 14. podoficerami 39 i 52 podoficerami, strzelcami i kanonierami
dostał rozkaz do przygotowania się do wymarszu celem objęcia fortów w
Węgierskiej Górce. Na przygotowanie się do obrony miał zaledwie 2 dni. Dowództwo
nad poszczególnymi fortami objęli: Waligóra - por. Leopold Golacz, Wąwóz -
Antoni Chludziński, Włóczęga - ppor. Marian Małkowski, Wędrowiec - kpt. Tadeusz
Semik. Przejścia z Orawy do Jeleśni bronił I Pułk Strzelców Górskich, a schrony
bojowe obsadziła 152 kompania forteczna "Jeleśnia" dowodzona przez porucznika
Lipczaka. Rygiel obronny w Krzyżowej i Przyborowie nie był przez Niemców
atakowany. Działająca na tym kierunku 3 Dywizja Górska obeszła rygiel przez
wschodnią część doliny Koszarawy.
W dniu 1 września 1939 roku 7 Bawarska Dywizja Piechoty przekroczyła granicę
polską w Zwardoniu. W dniu 2 września o godz. 11.00 została zatrzymana na kilka
godzin w Milówce, po czym zbliżyła się do Węgierskiej Górki. Obrońcy fortów
siali spustoszenie wśród nieprzyjacielskich kolumn wojsk pancernych. Paliły się
wozy bojowe, a pola zostały usłane trupami i rannymi, których Niemcy zbierali
pod huraganowym ogniem artylerii.
2 września w godzinach wieczornych wycofały się załogi fortów Waligóra, Włóczęga
i Wąwóz. Na polu walki pozostał do rana 3 września fort Wędrowiec, który z
powodu kilku rannych, wyczerpania załogi, braku wody i amunicji zmuszony został
do poddania się w trzecim dniu wojny nad ranem 3 września.
Pozostałe oddziały zgodnie z rozkazem wycofały się w kierunku Żywca i
Andrychowa. Utworzona z resztek 1 i 2 kompanii nowa kompania pod dowództwem kpt.
Tadeusza Kadego wycofała się przez Ostre w kierunku Lipowej. Do potyczki doszło
w Zadzielu.
W potyczkach granicznych oraz w bitwie o Węgierską Górkę Niemcy ponieśli
olbrzymie straty w ludziach i sprzęcie bojowym. Piękną kartę w kampanii
wrześniowej zapisała Komenda Hufca ZHP w Żywcu. Harcerze zgrupowani w miesiącach
lipiec - sierpień na obozie letnim w Kiełbasowie przeszli przeszkolenie wojskowe
z zakresu służby wartowniczej, łączności i łącznikowej, zaś harcerki także w
zakresie udzielania pierwszej pomocy rannym i chorym. Inicjatorem i
organizatorem tych kursów był harcmistrz Rudolf Łodziana, Zdzisław Kabała i
Kazimiera Szczerbińska. Ich działania spotkały się z uznaniem stacjonującego w
Żywcu wojska, a szczególnie płk Kazimierza Czarnkowskiego. Końcem sierpnia
harcerze objęli warty przy transformatorach, mostach, urzędach pocztowych. Byli
też na pierwszych liniach z bronią w ręku na przedpolach Węgierskiej Górki. 4
września 1939 roku Niemcy wkroczyli do Żywca. Nastała tragiczna w skutkach
okupacja. Dla upamiętnienia walk w Węgierskiej Górce w roku 1993 w forcie
Wędrowiec powstało Muzeum, w którym zgromadzono pamiątki z tamtych lat. Przed
fortem powstał amfiteatr, w którym odbywają się patriotyczne uroczystości. Za
walkę obronną z hitlerowskim najeźdźcą Węgierska Górka w 1971 roku odznaczona
została Krzyżem Grunwaldu III klasy.



Temat: Druga wojna z Niemcami...
Punktem zbornym kampanii 1010 roku był Białogród nad górną Łabą, w pobliżu
dzisiejszego Torgau. Prawdopodobnie zaczęła się w lipcu. Zanim do tego doszło
Henryk wysłał do Bolesława Bernarda księcia saskiego oraz proboszcza katedry
magdeburskiej Waltarda, tego do którego bezskutecznie gnał po pomoc Herman...
Poselstwo jednak nic nie dało, gdyż Bolesław warunków Henryka przyjąć nie
chciał.
Henryk czekał na przybycie oddziałów, przybył Jaromir, Herman, Bernard Saski
już był, przybył Taginon z Magdeburga i wielu pomniejszych. Wówczas Henryk
ruszył na Łużyce. Pod miejscowością Jarzyna (Gehren) w ręce niemieckie wpadli
dwaj posłowie wieleccy. Okazało się, że Wieleci chociaż nie od Redarów ale z
Braniborza (Branibor, Branibór, Braniborz, Branibórz, ostanio Brenna -
niemiecki Brandenburg) namawiali Bolesława do wspólnego wystapienia przeciw
Henrykowi. Posłów Henryk kazał powiesić, ale cała sprawa wywołała wśród Niemców
i ich sojuszników duże zamieszanie. Stało się jasne, że w wypadku wyprawy na
Polskę groził atak na tyłach od Braniborza. Henryk, Taginion i część biskupów
wróciła natychmiast, Henryk do Merseburga. Do Polski wyprawiła się tylko część
Sasów, paru pomniejszych biskupów, Jaromir ze swoimi Czechami i tyle. Wyprawa
dotarłą do Głogowa, gdzie stał Bolesław i tam się zatrzymała. Bolesław mógł ich
znieść gdyż jego siły były większe ale miał cel dalszy i wiekszy niż zwycięstwo
w jednej potyczce. Szkoda mu było swoich pancernych na taką walke. Nadchodząca
jesień przyniosła wielkie opady co dodatkowo pogorszyło pozycje wojsk
niemieckich. Nie mogąc oblegać ani walczyć starali się pustoszyć okolicę, ale i
tu częsciej ponosili straty od miejscowego plemiennego pospolitego ruszenia niż
odnosili sukcesy. W efekcie bez jakichkolwiek sukcesów Niemcy wrócili przez
Milsko do Merseburga, a Czesi z Jaromirem przez Śląsk do siebie. Chrobry
utrzymał zaś większość swoich zdobyczy, jego grodem granicznym został gród w
źródłach określany jako "Sciciani" (obecnie Zuetzen pod Luchau). Dla równowagi
i obrony Henryk kazał odbudować dawny ogromny gród słowianski nad Czarną
Elsterą Lubuszę Łużycką. Wielki gród zdolny pomiścić nawet 10000 ludzi, jego
wielkośc zdumiewała Thietmara tak bardzo, że przypisywał jego budowę Juliuszowi
Cezarowi.... Do lutego 1011 roku odbudowano mniejszy gród, który pomieścił 3000
ludzi. Znamy imię dowódcy tego grodu był to Scih... co może wskazywać na
Słowianina...
Tak zabezpieczywszy się przed atakiem Bolesława Henryk ogłosił dla Saksonii
pokój wewnętrzny (Treuga Dei - Pokój Boży) zakazując walk i waśni wewnętrznych.
Henryk nie osiągnął żadnego z celów. Dotakowo nie wypędził Bolesława z ziem
przez niego zajętych. Dla obrony przed dalszą ekspansją musiał odnowić i
wyposażyć potężny gród. Od ataku musiał przejść do obrony...
Po pomyślnej dla Chrobrego kampanii roku 1007, druga kampania w 1010 roku też
była udana, Bolesław obronił i utrzymał zdobycze z kampanii poprzedniej i to
właściwie minimalnym tylko wysiłkiem. Wystarczyło, że Wieleci nie walczyli po
stronie Henryka... widać jak potężnym i znaczącym czynnikiem militarnym była
zachodnia Słowiańszczyzna i jak wiele można było osiągnąć nawet nie tyle
współdziałając ile nie walcząc przeciw sobie...
Co łaskawej uwadze polecam...
c.d.n.




Temat: To o kraju samozwanczych geniuszow?
To o kraju samozwanczych geniuszow?
Moze na emigracji, pod nadzorem Niemcow, Francuzow, czy Amerykanow to jakos
ta praca daje konstruktywne rezultaty.

Kolejny blamaż polskich informatyków (aktl.)
Wtorek, 29 października 2002 - 19:33 CET (18:33 GMT)

Polskie firmy informatyczne znowu zawiodły. Tym razem opóźnią podanie
wyborów samorządowych. Dlaczego naszym informatykom prawie nic się nie
udaje? To wstyd, że XXI wieku w Polsce od komputerów pewniejsze są liczydła
ręczne.

O god 13.00 nadal były problemy z centralnym serwerem PKW - działał, ale
bardzo wolno. Kilka komisji oznajmiło, że przechodzi na ręczne liczenie
głosów, bo nie ma zaufania do systemu. W związku z tym PKW podjęła decyzję o
przejściu na system awaryjny w ciągu doby, powiedział Ferdynand Rymarz,
przewodniczący PKW.
Oznacza to, że dane będą rejestrowane na dyskietkach i dowożone do
terytorialnych komisji wyborczych. Sposób rejestracji danych na dyskietkach
będzie dostosowany do systemu, jakim dysponują te komisje, mówi Rymarz.
Jeśli system nie będzie musiał przetwarzać danych, być może zacznie działać
szybciej, mają nadzieję w Państwowej Komisji Wyborczej.

Czy jednak taki "system" musiał aż tyle kosztować?

Wdrożenie systemu awaryjnego pozwoli dotrzymać terminów - 31 października
PKW ma ogłosić statystyczne zbiorcze wyniki wyborów wójtów, burmistrzów i
prezydentów i "mapę polityczną" tych wyborów, a około 10 listopada opracuje
statystykę dotyczącą wyborów rad wszystkich szczebli i sejmików województw.

Rymarz twierdzi, że teraz nie można już zrezygnować z powolnego systemu, bo
jest w nim już część danych. Nie było też szans na rozpisanie przetargu,
który wyłoniłby najlepszego wykonawcę systemu, bo PKW dostaje pieniądze na
organizację wyborów na 60 dni przed wyborami, a więc na przetarg było zbyt
mało czasu.

Szef Krajowego Biura Wyborczego Kazimierz Czaplicki poinformował, że PKW po
policzeniu wyników wyborów powoła inspekcję, która dokona analizy przyczyn
kłopotów z centralnym serwerem Komisji i systemami informatycznymi.

Problemy z centralnym serwerem PKW biorą się stąd, że dwa systemy
informatyczne - centralna baza danych PKW i program dla terytorialnych
komisji wyborczych - są niekompatybilne, nie chcą ze sobą współdziałać.

Stanisław Zabłocki z PKW poinformował w poniedziałek wieczorem na
konferencji prasowej, że po odłączeniu na kilka godzin części terytorialnych
komisji wyborczych od systemu, kłopoty z serwerem nie ustąpiły. Wskazuje to
na to, że przyczyną problemów nie jest "efekt skali" polegający na tym, że
system "wyrzuca" niektórych użytkowników, gdy jest ich bardzo wielu, jak
twierdzi Prokom, jedna z firm, które ten system tworzyły.

Zabłocki podkreślił, że PKW na razie "nie szuka winnych" tego, że systemy
terytorialny i centralny okazały się niekompatybilne, zajmie się tym po
policzeniu wyników wyborów.

"Rzeczywiście system komputerowy trawi pewne schorzenie tajemnicze. Jakie są
objawy tego schorzenia? Otóż zamiast szeroką rzeką informacje z terenowych
komisji wyborczych płyną do nas bardzo wąskim strumyczkiem" - powiedział
Zabłocki.

Według przedstawicieli komisji, problemy z systemem nie opóźnią obliczania
wyników wyborów na tyle, by 31 października - jak zapowiadała wcześniej PKW -
niemożliwe było ogłoszenie oficjalnych wyników wyborów wójtów, burmistrzów
i prezydentów miast.

Głównym wykonawcą systemu informatycznego obsługującego wybory samorządowe
jest firma Prokom Software, która wykonała system centralnej bazy danych,
natomiast firma Pixel opracowała program dla terytorialnych komisji
wyborczych. Audyt obu systemów wykonała natomiast firma Infovide.

Firma Prokom oświadczyła, że nie poczuwa się do winy za problemy z systemem.

PKW oświadczyła, że opóźni podanie wyników wyborów. Dane z komisji w całym
kraju przewiezione zostaną do PKW na dyskietkach i płytach CD.

To kolejna niedoróbka polskich firm informatycznych. Systemy celne, obsługi
administracji publicznej i regionalnej, kas chorych, ruchu granicznego i
policyjne działają od lat poprawnie nie tylko w krajach wysoko rozwiniętych,
ale i w niektórych państwach Ameryki Łacińskiej (Surinam, Trynidad i Tobago)
i Afryki (Zambia, Botswana). W Polsce nie udaje się ich skutecznie wdrożyć.

Jak podała "Rzeczpospolita" z 16 października, obsługa informatyczna wyborów
ma kosztować ok. 24,5 mln zł .

les, pap




Temat: Bronisław Geremek o wywiadzie Joschki Fischera
Szanowny Panie Obserwatorze,

skąd to niechętne nastawienie do Narodu Niemieckiego?

Jeżeli już porusza Pan temat warunków przystąpienia do Unii Europejskiej
(który uważam akurat "w kontekście Niemiec" nie powinien być poruszany), to
proszę dokonywać obiektywnej krytyki.

Po pierwsze, to nie Niemcy "ograniczyli" (choć to w pełni błędne określenie)
prawa Polski w Unii, gdyż całe gremium zatwierdziło warunki przyjęcia nowych
państwa, a nie jedynie Republika Federalna. Co więcej, to właśnie Schröder i
Verheugen wspierali się za prawami Polski w UE.

Chciałbym przypomnieć chociaż rozważaną przez p. Verheugena możliwość
wcześniejszego (tj. przed przystąpieniem Polski do UE) uproszczenia
formalności przy odprawie granicznej pomiędzy Polską a RFN. Uprzedzając
zarzuty niektórych, że być może "Ci niedobrzy i okrutni Niemcy" chcą uprościć
procedury odprawy, a przez to może i wkrótce na nowo zagarnąć terytoria Polski
zachodniej - jakoś po powstaniu UE Niemcy nie garnęły się do ziem Francji
tudzież innych krajów sąsiadujących. Kolejnym powodem, dla którego nie
chciałyby "wziąć" polskich terenów jest przyczyna ekonomiczna - wystarczyło
przyłączenie DDRu.

Co do Pańskiego przykładu, to uważam, iż jest nietrafiony. Owszem, Niemcy mają
prawo do eksportu towarów. Proszę jednak wziąć pierwszą lepszą książkę do
ekonomii (ale nie bryk), aby zauważyć, iż import towarów do Polski uzależniony
jest od czynnika zwanego popytem (tj. określającego czy jest zapotrzebowanie
na pewnego typu towar i czy zostanie on zakupiony) jak również od podaży
(najkrócej mówiąc, ilości ogółem sprzedanego towaru) - jeżeli nie ma popytu na
dany towar, to nie będzie on sprowadzany! (polecam przejść się po sklepach w
zachodniej Europie, w każdym z państw dojrzy Pan produkty włoskie, niemieckie,
francuskie - ale ZAWSZE przeważają produkty "lokalne" - zawsze ze względów
ekonomicznych). Owszem, są pewne sektory rynku, przejęte przez firmy z danych
krajów (np. środki czystości) - ale wynika to z (niestety, mówię to z żalem a
nie z ironii) BEZRADNOŚCI społeczeństwa polskiego - to co Polakowi "nie opłaca
się" wyrobić (niestety, w każdym kraju trzeba pracować i o to chodzi, a nie o
czynniki ekonomiczne, bo te zazwyczaj nie chodzi), opłaca się w innym kraju.
Niestety, Polacy przyzwyczaili się do tego, że wszystko łatwo przychodzi, a co
trudniej przychodzi - nad tym nie warto się zastanawiać. Z tej bezradności
m.in. wynika duży poziom bezrobocia - łatwiej być na zasiłku niż starać się
pracować.

Co do okresów przejściowych to nie będę komentował Pańskiej wypowiedzi, gdyż
odpowiednio dużo szumu było w mediach na ten temat. Chcę jedynie dodać, iż nie
można jedynie zapatrywać się na warunki przystępowania innych państw przed
kilkoma laty, gdyż zawsze warunki te były dostosowane do aktualnej sytuacji
gospodarczo-ekonomicznej.

Chciałbym również zapytać o sens Pańskiego przedostatniego zdania, z którego
wynikałoby, iż Polska płaci za odbudowę DDRu. Nie słyszałem jeszcze o takiej
opcji.

Na koniec chciałbym się Pana zapytać, dlaczego żyje Pan (wynika to z adresu, z
którego słał Pan swą wypowiedź) w "złej" Unii Europejskiej, w Danii, a nie w
Polsce. Jeżeli tak bardzo krytykuje Pan Polskę, proszę wrócić do kraju i
spojrzeć realistycznie. Swoją drogą, jakie były powody emigracji - czyżby
finansowe (ciepła posadka) ?!?

Z poważaniem

bartholos



Strona 3 z 3 • Zostało znalezionych 161 postów • 1, 2, 3
Powered by WordPress